Wydawało się, że zagrożeniem dla manusukryptów z Timbuktu są jedynie klimat i termity, ale gdy miasto zajęli dżihadyści, stało się jasne, że wspaniałe skarby wiekowej cywilizacji zostaną zniszczone. Abdel Kader Haidara wraz z innymi bibliotekarzami podjął się niezwykle sensacyjnej operacji. Udało im się potajemnie wywieźć niemal cały zbiór składający się z ponad pół miliona dokumentów. Równolegle Charlie English, dziennikarz "The Guardian", przywołuje pasjonującą historię europejskich odkrywców, którzy wyruszali do Timbuktu, by spróbować odszukać mityczną stolicę tego królestwa. Obie te historie splatają się w bogatą i pełną napięć opowieść o współczesnym i dawnym Timbuktu, pomagając nam pełniej zrozumieć świat.
UWAGI:
Wybrana bibliografia na stronach 471-[489].
DOSTĘPNOŚĆ:
Dostępny jest 1 egzemplarz. Pozycję można wypożyczyć na 30 dni
Amerykanie mają Johna Howarda Griffina, który ze skórą pomalowaną na czarno przemierzał w latach sześćdziesiątych południe Stanów Zjednoczonych. Niemcy mają Güntera Wallraffa, sprawdzającego na sobie niemiecką gościnność jako Ali z Turcji. My mamy Janusza Rolickiego, pioniera polskiego reportażu wcieleniowego, lub - jak sam to nazywa - reporterskich przebieranek.Rolicki opisywał PRL Gomułki i Gierka widziany oczami budowniczych wstającej z gruzów Warszawy, sezonowych pracowników pegeeru, pijaczków z Dworca Centralnego i kloszardów z ulicy Ordona. Z jego reportaży publikowanych po raz pierwszy w latach 60. i 70. w "Polityce" i warszawskiej "Kulturze" wyłania się realistyczny obraz codzienności okresu tzw. małej stabilizacji, kiedy "czy się stoi, czy się leży.". Codzienności głównie szarej, ale przeplatanej grzmotami - porwaniem samolotu, bratobójstwem, głośnym procesem szajki gwałcicieli.Czytane po latach reportaże Janusza Rolickiego pokazują, że tamta codzienność nie jest wcale tak odległa od naszej. Nie wszystko przeminęło.
DOSTĘPNOŚĆ:
Dostępny jest 1 egzemplarz. Pozycję można wypożyczyć na 30 dni